Rodzaj muzyki a audiofilia

Moderator: ~ModTeam

Postprzez Konrad » 21 wrz 2010, o 15:46

Keith napisał(a):A co to za problem? od czego są efekty VST albo ich odpowiedniki sprzetowe..Właśnie że da sie to zrobić na kompie, tylko że jest to trudniejsze do wykonania i więcej czasu zajmuje niż nagrac to mikrofonem.Konrad gdyby nie było takiej możliwości to utwory by były płaskie jak "kartka papieru"..a przecież tak nie jest
Właśnie chodzi mi o to że taka scena wygenerowana przez komputer to ściema. To jest nierealne. Jak ktoś nagrywa na instrumentach to znaczy że był w studio i to nagrał, scena jest odtworzeniem tego co miało kiedyś miejsce.
Keith napisał(a):Skoro ja też dążę do tego aby dźwięk był najlepszej jakości ale nie słucham na co dzień instrumentów to już nie mogę się nazwać Audiofilem :? :Jeśli nie to twoja definicja powinna być zmieniona :wink:
Tzn. chodzi Ci o to że słuchasz muzyki elektronicznej? Możesz się nazwać. Trochę nie zgadzam się z podziałem autora tematu na muzkę audiofilską i nie. Ja nie słucham niektórej muzyki bo uważam że lepiej czas poświęcić na lepszą (dla mnie). Też słuchałem kiedyś tej "gorszej" i uważam to za czas stracony. To tak jak mówić o "ambitnym hiphopie", sorry ale oni (tzn. osoby to tworzące) nie będą miały nigdy więcej do przekazania niż Szymborska, ks. Twardowski czy jeszcze ktoś inny (oczywiście jak zrozumiemy ich twórczość), co do muzyki to za różowo też nie jest, tzn. raz mi się podobało jak byłem (w sumie przypadkiem) na koncercie Ostrego- grała z nim niejaka ŁDZ orkiestra, tzn były klawisze, perkusja, bas i gitra elektryczna, wszystkie bity leciały z orkiestry itp. Po czasie zamiast instrumentów pojawił się dj i już dla mnie nie było tak fajnie...

Jeszcze raz przypomnę że mówię głównie o sieczce z telewizji, bo co do elektronicznej to faktycznie się na niej nie znam.
Konrad
 
Posty: 167
Dołączył(a): 14 wrz 2009, o 01:43
Lokalizacja: O-ka/W-wa
Gender: None specified

Postprzez Marian » 21 wrz 2010, o 17:01

Konrad napisał(a):Właśnie chodzi mi o to że taka scena wygenerowana przez komputer to ściema. To jest nierealne. Jak ktoś nagrywa na instrumentach to znaczy że był w studio i to nagrał, scena jest odtworzeniem tego co miało kiedyś miejsce.


Dokładnie.

Konrad napisał(a):Trochę nie zgadzam się z podziałem autora tematu na muzkę audiofilską i nie.


Nie zrozumieliśmy się chyba. Muzykę audiofilską określam poprzez najczęściej słuchaną muzykę przez audiofilów,a jest nią Jazz,muzyka symfoniczna itp. Tą muzykę tak nazywam i o niej właśnie piszę. Ta muzyka ma to coś bo jest nagrywana właśnie w taki sposób w jaki jest nagrywana,mnóstwo smaczków,dzwoneczków i głębi instrumentów. Teraz się zrozumieliśmy?

Prosił bym moda o przeniesienie wszystkich postów nie dotyczących audiofili lub o zmianę nazwy całego tematu.
Obrazek
Marian
 
Posty: 356
Dołączył(a): 13 wrz 2009, o 22:31
Lokalizacja: Bydgoszcz
Gender: None specified

Postprzez Konrad » 21 wrz 2010, o 17:40

Marian, ok już wiem, chociaż nazwałeś ją tak że innym może już z samej nazwy źle się kojarzyć, chociaż sam nie wiem jakbym ją określił :smile:
Konrad
 
Posty: 167
Dołączył(a): 14 wrz 2009, o 01:43
Lokalizacja: O-ka/W-wa
Gender: None specified

Postprzez Marian » 21 wrz 2010, o 17:56

[offtopic] Może być,tylko zmień słowa miejscami na: "rodzaj muzyki a audiofilia" bo Ja jednak chciałbym pociągnąć dalej temat o audiofili,sprzęcie itd. i założę znów taki temacik,tylko teraz już z naciskiem na sprzęt[/offtopic]
Obrazek
Marian
 
Posty: 356
Dołączył(a): 13 wrz 2009, o 22:31
Lokalizacja: Bydgoszcz
Gender: None specified

Postprzez dabyl » 25 wrz 2010, o 00:16

Panowie, spieracie się już trzecią stronę a przecież to takie proste. Muzyka audiofilska to taka, której słuchają audiofile, a audiofile to ludzie... którzy słuchają muzyki audiofilskiej, koniec, kropka. :P

A tak na poważnie to podobnie jak Konrad i Marian uważam, że muzyka elektroniczna, razem ze swoimi efektami przestrzeni, imitacjami naturalnej gry instrumentów itp (nie wiem co jeszcze napisać bo się na tej muzyce nie znam) to zawsze będzie tylko imitacja i naśladownictwo - a tym jak wiadomo ciężko dorównać pierwowzorowi. Prawdziwe instrumenty mają to do siebie, że można stwierdzić, że praktycznie każdy gra trochę inaczej. Dochodzą jeszcze do tego umiejętności "grajka" przez co spektrum możliwości generowania dźwięku jeszcze się nam powiększa. Sztucznie wygenerowana gitara zawsze będzie idealna i będzie trafiała w odpowiednie tony, prawdziwa gitara zawsze doda coś od siebie, palec przesunie się po strunie nie tak jak miał się przesunąć i już mamy inny dźwięk, jakąś wibrację, jakieś ciche ale jednak brzdęknięcie, którego miało nie być ale jednak się podoba. W saksofon czy inny dęciak nie zawsze dmuchnie się z taką samą siłą jak przy poprzedniej próbie. A wokal - to dopiero "loteria"? Owszem, wprawny muzyk/wokalista stara się zawsze zagrać czy zaśpiewać idealnie, jak najlepiej - ale to nie znaczy, że wyjdzie mu tak samo jak poprzednio. To wszystko to są właśnie te smaczki, o których pisał Marian kilkanaście postów wyżej. A muzyka elektroniczna? Cóż, tutaj każdy z tych "smaczków" o których napisałem wcześniej to jednak tylko naśladowanie rzeczywistości. W miarę postępu techniki pewnie coraz bardziej realistyczne ale jednak...

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze inny aspekt, nazwał bym go "emocjonalnym". Nie oszukujmy się, spora większość muzyki elektronicznej to jednak muzyka stricte rozrywkowa. Muzyka, która powinna wpaść w ucho:
Pic polega nie w trudności gry na instrumencie, tylko na wymyśleniu melodii która będzie się podobać.
Jest od groma muzyków grających na gitarze/fortepianie, mających super słuch ale tylko grających bo nic nie tworzą

No i właśnie tutaj jest główne "ale". Bo ta muzyka wpada w ucho, podoba się, zatańczysz przy niej (choć ja nie potrafię tego - raz byłem w "clubie" i łomatko, dobrze, że byłem po kilku browarach) i... i po pół roku już jej nie pamiętasz. Ona zajmuje tylko na chwilę, dla zabawy, dla chwilowej rozrywki. Jest tylko przerywnikiem od jakiejś szarej codzienności czy coś w tym stylu. I nawet nie chodzi tutaj o samą muzykę elektroniczną tylko ogólnie o muzykę "pop". Ona ma w sobie emocje ale tylko chwilowe... A ten cały nudny audiofilski jazz czy blues czy inna poezja śpiewana, wspomagana tylko gitarą akustyczną, tamburynem i harmonijką ustną, która "tylko fałszuje", czy nawet spokojny rock, przy słuchaniu których jeży Ci się włos na przedramieniu, i to za każdym razem gdy siądziesz wieczorkiem w ciszy i włączysz swoje stereo i to nie tylko ze względu na samą muzykę ale na całokształt, zarówno na dźwięki jak i emocje jakie niosą ze sobą. Muzyka elektroniczna typu techno czy inne (nie tylko ona bo chodzi mi tutaj o wszystkie odmiany tzw "popu", który obecnie obejmuje swoim zasięgiem praktycznie każdy gatunek muzyki) to jednak muzyka rozrywkowa, komercyjna, tworzona na potrzeby rynku, hałaśliwa.

Moim zdaniem muzyka "audiofilska" to muzyka, która jest "cicha", ułożona - ale zarazem nieprzewidywalna. Taka, w której możesz wyłapać poszczególne jej elementy i zastanowić się nad nimi. Taka w której w kącie stoi kontrabasista, którego normalnie nie wyłapujesz ale jak się wsłuchasz to ona tam jest - i bardzo się stara wypaść jak najlepiej. Taka, w której wokalistka/wokalista musi w pewnym momencie nabrać powietrza, której/ktorego głos za każdym razem brzmi inaczej. Taka, która jest jak najbardziej zbliżona do świata realnego - czyli niedoskonałego ale dążącego do doskonałości. W którym wszystkie jego "brudy" (o ile nie są przesadne) dodają mu smaczków i nie dopuszczają do monotonii. Taka, którą możesz za każdym razem odkrywać na nowo - nawet przez jeden ton, którego miało tam nie być, ale który niechcący wyłapiesz i on właśnie wywoła na twojej twarzy jakiś grymas - pozytywny lub negatywny... Taka, w której możesz zobaczyć grajka, który w grę na instrumencie wkłada całe swoje serce i mnóstwo emocji.

Komputer tego wszystkiego nie potrafi tak sam z siebie. Jest tylko zaprogramowany. Choć tak na prawdę tutaj nawet nie o sam komputer chodzi tylko o podejście do tworzenia muzyki... Muzyka audiofilska - nie oszukujmy się - to nie tylko sama muzyka, to również emocje jej towarzyszące. Tutaj nawet nie chodzi o "scenę" tylko o to, jak ten "nieszczęsny audiofil" ją odbierze. Idąc tym tropem nawet techno może być audiofilskie - choć przyznam, że ja jestem skrajnie daleki od takiego stwierdzenia.


PS: interesujący, ciekawy i fajny do dyskusji temat ;)
dabyl
 
Posty: 137
Dołączył(a): 8 paź 2009, o 13:57
Lokalizacja: Wadowice
Gender: None specified

Postprzez Marian » 25 wrz 2010, o 01:04

dabyl napisał(a):Panowie, spieracie się już trzecią stronę a przecież to takie proste. Muzyka audiofilska to taka, której słuchają audiofile, a audiofile to ludzie... którzy słuchają muzyki audiofilskiej, koniec, kropka. :P



To nasuwa się samo przez się,jednak to nie to. Browar nadal nie ma właściciela :razz:

[ Dodano: 27 Wrzesień 10, 22:00 ]
Coś audiofilskiego :)

http://www.speedyshare.com/files/244429 ... ation.flac

Zna to chyba każdy,najczęściej puszczany utwór na wystawach audio obok "Hotel California" Orłów :wink:

[ Dodano: 27 Wrzesień 10, 22:09 ]
dabyl, teraz dopiero przeczytałem (na trzeźwo) cały twój wywód na temat muzyki audiofilskiej,i bardzo mi się podoba,o to mi waśnie chodzi :wink:
Obrazek
Marian
 
Posty: 356
Dołączył(a): 13 wrz 2009, o 22:31
Lokalizacja: Bydgoszcz
Gender: None specified

Postprzez Konrad » 27 wrz 2010, o 22:49

Marian napisał(a):Coś audiofilskiego :)

http://www.speedyshare.co...Temptation.flac

Zna to chyba każdy,najczęściej puszczany utwór na wystawach audio obok "Hotel California" Orłów :wink:

No, no... ale zaleciało audioshow :mrgreen:

Jeszcze poznęcam się nad muzyką elektroniczną <bije> (żart). Przypomniał mi się kolejny dowód że nagrania żywych instumentów "to jest to", w jednym z utworów Led Zeppelin przez krótkie 2 momenty słychać jak John'owi Bohnam'owi skrzypi stopka w perkusji :twisted: , nie zdradzam jaki to utwór.
Konrad
 
Posty: 167
Dołączył(a): 14 wrz 2009, o 01:43
Lokalizacja: O-ka/W-wa
Gender: None specified

Postprzez dabyl » 28 wrz 2010, o 00:13

Marian napisał(a):dabyl, teraz dopiero przeczytałem (na trzeźwo) cały twój wywód na temat muzyki audiofilskiej,i bardzo mi się podoba,o to mi waśnie chodzi


Jeszcze jak ja bym go na trzeźwo pisał to byłoby już całkiem fajnie :razz:

A "kawałek audiofilski", który zaproponowałeś jest, moim zdaniem, właśnie bardzo audiofilski. Bez natłoku, bez hałasu - słychać te wszystkie "smaczki", o których była mowa wyżej ;)

Sam słucham metalu w gatunku doom - kocham tą muzykę ale raczej nie nazwałbym jej audiofilską. W tym, co podałeś słychać pojedyncze dźwięki, poszczególne szarpnięcia strun, niesamowicie wyraźny wokal - i chyba o to w tym wszystkim chodzi, na takiej muzyce najlepiej sprawdzać swój sprzęt. Dla "ugryzienia" dołu pasma polecam jeszcze np Amy Winehouse (ja akurat mam płytę Frank) albo ogólnie pojęty blues - najlepiej w rodzimym wykonaniu w postaci Nocnej Zmiany lub Tadeusza Nalepy (i pewnie jeszcze wielu innych ale nie obracam się w tym gatunku więc nie wiem co polecić).

A swoją drogą to nie wiem czemu określenie "audiofil" stało się nacechowanym pejoratywnie. Przeważnie, na różnych forach, audiofil to gość, który "słyszy kable" czy inne kondensatory - a szkoda. Kable słyszy ten, kogo na to stać - audiofil to ktoś napawający się muzyką...
dabyl
 
Posty: 137
Dołączył(a): 8 paź 2009, o 13:57
Lokalizacja: Wadowice
Gender: None specified

Postprzez Marian » 24 lis 2010, o 19:50

Panowie,chyba przechodzę na kolejny poziom "audiofilizmu",zaczynam słuchać muzyki która po woli przestaje być muzyką,tzn. przestaje być utworem muzycznym,piosenką... czyli coś takiego:

http://www.speedyshare.com/files/253591 ... _Soul.flac
Obrazek
Marian
 
Posty: 356
Dołączył(a): 13 wrz 2009, o 22:31
Lokalizacja: Bydgoszcz
Gender: None specified

Postprzez scythe1123 » 26 lis 2010, o 15:29

współczuje ci marian, straszna choroba Cie dopadła ;/
scythe1123
 
Posty: 505
Dołączył(a): 4 paź 2009, o 23:33
Lokalizacja: Ełk/Gdańsk
Gender: None specified

Poprzednia strona

Powrót do Off topic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron